Dyktafon Olympus WS-852




Co dyktafon ma wspólnego ze starym komputerem, czy jego oprogramowaniem, bo taka jest tematyka tego bloga? Coś ma.
Po pierwsze, kupiłem taki dyktafon niedawno, właśnie ze względu na blogowanie. Będzie mi służył do notatek głosowych.
Po drugie jest to urządzenie jakby z minionej epoki - w erze smartfonów, bezprzewodowych gadżetów, dyktafon - co prawda już nie na malutkie kasetki magnetofonowe tylko kartę pamięci - jawi się jako relikt minionej epoki. Epoki urządzeń analogowych, nie współpracujących z wszędobylską obecnie "chmurą" i dających tylko ułamek funkcji zwykłego smartfona. Ale czy faktycznie tak jest?

Trochę wiedzy na temat dyktafonów

Jest wiele rodzajów dyktafonów. To urządzenia pomocne głównie do sporządzania wywiadów, ale ostatnie trendy to różne gadżety "szpiegowskie" typu dyktafon w długopisie, w pendrive...
W swym klasycznym zastosowaniu bywa kupowany przez studentów dla nagrywania wykładów.

Sam dyktafon może mieć kilka klas wykonania, i dodatkowe rozszerzenia możliwości. Pokażę to na przykładzie właśnie Olympusa, bo tam szukałem dyktafonu. Tekst nie jest sponsorowany, zwyczajnie są to informacje przydatne i powtarzalne przy innych modelach niż kupiłem.

Współczesna oferta dyktafonów na przykładzie Olympusa

Są proste modele monofoniczne serii VN, następnie stereofoniczne WS, potem LS czyli rejestratory liniowe, i wreszcie różne rozwiązania profesjonalne np. systemy konferencyjne czy ułatwiające transkrypcję.

Zasadnicze elementy decydujące o cenie dyktafonu:
- czułość mikrofonu przy jednoczesnych niskich szumach
- stereofoniczność
- jakość nagrania umożliwiająca dalszą obróbkę i format zapisu dźwięku
- wielkość pamięci dla nagrań
- łatwa obsługa i udogodnienia sprzętowe (np. poręczność i rozmieszczenie przycisków, dioda wskazująca na aktywne nagrywanie)
- udogodnienia programowe (regulacja prędkości odtwarzania, przemyślane menu)
- jakość wyświetlacza i jego podświetlenie
- rodzaj baterii - paluszki/wbudowane/oba rozwiązania naraz
- czas pracy na bateriach
- oprogramowanie ułatwiające organizację nagrań
- oprogramowanie do obróbki nagrań
- oprogramowanie do transkrypcji (zamiany dźwięku na tekst)
- funkcje specjalne urządzenia (odporność na warunki zewnętrzne, moduł wi-fi)

Przy zakupie są pewne dylematy, np. czy kupić nowszy model czy starszy ale z dodatkiem typu dołączany mikrofon (kupowany potem oddzielnie wyjdzie drożej). Dobry dyktafon nie zbiera więcej jak z 5-7 metrów, a chcąc wyraźnie nagrać wywiad na przykład, trzeba go trzymać dosyć blisko twarzy rozmówcy. Jeżeli masz inne zapotrzebowania, niemal "szpiegowskie" - to nie te urządzenia. Jeśli chcesz mieć normalny dyktafon i lepsze możliwości - od razu rozważ kupno dołączanego mikrofonu.

Dyktafony monofoniczne odradzam, lepiej zapłacić więcej, bo dźwięk stereo po prostu lepiej brzmi. No i mikrofony stereo zbierają więcej.
Rejestrator liniowy to coś więcej niż dyktafon. Tu nie chodzi o uwypuklenie mowy ludzkiej w nagraniu. Przede wszystkim umożliwia zapis w formie PCM (czyli plik WAV). Zwykłe dyktafony nagrywają albo w formacie natywnym urządzenia, stworzonym przez producenta (np. DSS Olympusa), albo MP3. Rejestratory liniowe używane są np. do nagrywania ptaków, czy przez muzyków. Właściwie to nowa jakość - bogaty dźwięk, urządzenie może mieć udogodnienia typu automatyczne dostosowywanie się do akustyki pomieszczenia, metronom.

Zewnętrzne mikrofony mają jeszcze lepszą jakość jak wbudowane, i z reguły kupuje się je po to by podnieść głośność nagrania.
Podświetlenie ekranu jest istotne, o czym przekonałem się po zakupie. Niestety ale w pochmurny dzień ledwo co widać bez podświetlenia, a wieczór czy noc właściwie wyklucza korzystanie z wyświetlacza. Nie przekreśla to przydatności dyktafonu, w końcu przyciski nagrywania i stop każdy trafi, ale komfort używania jest mniejszy.

Poniżej garść zdjęć pokazujący moje dylematy przed zakupem, a po nich już sam test urządzenia.

ME51S Mikrofon stereofoniczny mini

ME52W Mikrofon monofoniczny mini

TP8 Przystawka telefoniczna

I jeszcze dla porównania prosty dyktafon i rejestrator  liniowy (niektórzy mówią "linearny"). Czyli po lewej VN-541PC, pośrodku WS-852, po prawej LS-12.




Zakup 

Kupiłem w sklepie Morele, bo miałem tam już konto, a przede wszystkim u nich było najtaniej. 233 zł z darmową przesyłką (odbiór "Paczka w RUCH-u").

Zestaw zawiera opakowanie jednorazowego użytku (nie da się na powrót zrekonstruować przekładania tych tekturek i blistra, a trzymać w samym pudełku to bezsens). W środku jest dyktafon i dwie baterie AAA firmy Fujitsu.

Rejestracja i wsparcie

Co mnie niemile zaskoczyło nie ma na opakowaniu czy samym urządzeniu numeru seryjnego, czegokolwiek co pozwala np. zarejestrować produkt, i dać furtkę do np,. oprogramowania.
To niemiłe wrażenie zostało podkreślone przy rejestracji na stronie Olympusa (jest polska wersja). Nie przewidziano takiego produktu, dane wprowadziłem ręcznie. Numer seryjny wziąłem z urządzenia, można go wyświetlić (jak i wersję oprogramowania) wchodząc w menu. Rejestracja przebiegła pomyślnie, ale tak jak piszę nic to nie daje.

Oprogramowanie

Ze strony Olympusa pobrałem oprogramowanie Olympus Sonority. Tu również przykre niespodzianki. Okazuje się, że produkt jest niewspierany (rozwój programu dla Windows zakończono w 2015 r.).

Dostępne są wersje dla 1.4.4 (Windows) i 1.4.5-7 (MacOS X 10.11 - 10.13).
https://www.olympus.pl/site/pl/a/audio_support/audio_support_downloads_1/sonority_s/sonority_downloads.html#software

Po rejestracji Sonority (niestety, według mnie na dziś niemożliwa) liczba funkcji rośnie o edycję plików MP3, zapis płyt Audio CD i korzystanie z wtyczek (20 efektów).
Była kiedyś edycja tego dyktafona o nazwie VoiceLabs, ale to była edycja dla sieci Saturn i Media Markt, i różnica w cenie jest duża (więcej jak stówę). VoiceLab to oprogramowanie do transkrypcji (rozpoznawania mowy i zamiany jej na tekst).
Małe dochodzenie z mojej strony wykazało, że ciężko w ogóle dostać oprogramowanie. Kupić oddzielnie cokolwiek jest trudno, bo firma poszła w drogie oprogramowanie dla korporacji. Nie znalazłem detalicznych cen.
Tak więc na dzień dobry wyglądało to słabo jeśli chodzi  wsparcie.
Przygnębiające było to, że po zainstalowaniu programu wyskakiwało okienko do wpisania numeru seryjnego (programu, nie urządzenia):


Na szczęście problem sam rozwiązał się (tego okienka nie ma gdy podłączamy sprzęt).

Wrażenia "organoleptyczne"

Dyktafon jest lekki, nawet po włożeniu baterii. I trochę mały. Dla kogoś może to są zalety, dla mnie (duże dłonie) nie. Wygląd jest ciekawy, trochę retro, ale niestety nie jest to metal tylko plastik. Jakość wykonania jest bardzo dobra. Jest to starannie zrobione, a z tyłu możemy zobaczyć jako kraj producenta zamiast Chin "dumnie" widniejący napis "Made in Vietnam".

Urządzenie jest gotowe do pracy 5 sekund po włączeniu. Jest krótka animacja i tyle. Karty pamięci nie używam. Producent podaje 4 GB wewnętrznej, do dyspozycji jest 3.5 GB.

Przyciski są rozmieszczone sensownie. Są nawet takie detale, jak ten, że przycisk Erase służący do kasowania jest nie wystający jak pozostałe, żeby przypadkiem go nie wcisnąć. Wszystko jest wygodne, wysuwanie USB robię palcem wskazującym trzymając ekranem do góry (nie dotykając go, trzymam ściskając boki).  Jest też rozkładana tycia podstawka, może po to by leżąc na stole nie zbierało jakichś drgań, czy wogóle lepiej zbierało dźwięk.


Zdjęcie poglądowe, bo nie korzystamy z tych dwóch rzeczy jednocześnie. Być może przydałby się przedłużacz USB, bo dyktafon wetknięty w obudowę komputer wisi w powietrzu. Podstawka jest dosyć symboliczna, ma może 1 cm.Gniazdo USB po schowaniu jest zamykane - jest to elegancko zrobione.

Wyświetlacz jest typu "Nokia 3310". Szału nie ma. Obraz (jeśli tak to można nazwać) jest ostry, ale ekran jest niewielki.



Pierwsza rzecz po włączeniu to ustawienie daty (ale można zrobić to później i to automatycznie, o czym dalej). Wyłączyłem też dźwięki potwierdzeń, świecenie się diody pokazującej nagrywanie zostawiłem. Kolor diody jest pomarańczowy, ale łagodny.
Domyślne ustawienia nagrywania do profil "Konferencja". Jest to największa czułość mikrofonu i najlepsza jakość (MP3 o bitrate 128 kbps).

Robiłem różne testy chcąc znaleźć optymalne ustawienia dla różnych sytuacji. I tak, dotykanie obudowy w czasie nagrywania bardzo pogarsza jakość (jest to głośne, więc przy nagrywaniu nie smyramy, nie przekładamy w palcach). Każde inne ustawienie niż "Konferencja" nagrywa cicho. De facto profile są ustawieniami czułości mikrofonu. Próbowałem sobie uzmysłowić na co komu ciche nagrywanie. Wymyśliłem, że pewnie w sytuacji hałasu, żeby nagrywało tylko tego co mówi prosto do głośniczka, a nie zbierało całego otoczenia.

Bardzo dużym mankamentem jest sposób organizowania nagrań z poziomu urządzenia. Jest 5 folderów, przełączamy się między nimi klawiszem Folder/Index. To, w którym jesteśmy (i co się z tym wiąże, tam będzie nagranie) wyświetlane jest w lewym górnym rogu wyświetlacza jako pycia litera (od A do E). Nie ma możliwości nadania nazwy nagraniu.
Plusem jest kalendarz z którego możemy wchodzić do nagrań:


Po tygodniu użytkowania mogę powiedzieć, że to kółko pośrodku zbiera dziady, natomiast obudowa nie zbiera odcisków palców. Inna wada - głośnik jest cichy. Plusy - bateria nawet nie drgnęła - dalej mam 3 kreski. Ogólnie jest dobrze.

Uzyskane nagrania i ich obróbka 


Dyktafon przy pierwszym podłączeniu do USB zgłasza się jak normalny dysk zewnętrzny. Są trzy foldery: SYSTEM (widziany jako pusty), RECORDER (zawiera nagrania) i OL_MANUAL (instrukcja w PDF).

Zgłasza się też program Olympus Sonority,


Jeśli chodzi o ten wielki brązowy panel startowy - co daje wejście w poszczególne opcje:

  • View Audio Files - otwiera domyślny ekran z listą plików; pliki po pobraniu z dyktafonu są domyślnie zapisywane w katalogu użytkownika w folderze ..\Documents\Olympus Sonority\Message\FolderA
  • Open Program Guide 
  • dalsze opcje dotyczą aktualizacji - nie ma co się łudzić na nowsze, nie w tej półce cenowej 
Proponuję zaznaczyć na dole kratkę żeby to okno więcej nie pokazywało się

Urządzenie nie musi być włączone do synchronizacji, ale trzeba podpiąć drugi raz dyktafon żeby nagrania pokazały się w lewej dolnej sekcji Device Manager jako możliwe do pobrania.

Wygodną opcją jest z górnej belki Device-Syncronize Date/Time do ustawienia daty i czasu w dyktafonie jednym kliknięciem.

Początkowo program wydawał mi się prymitywny. Pierwsze wrażenie - dużo opcji w menu a w sumie niewiele robiących, stylistyka z minionej epoki... Zaraz zaraz, czy nie o to też chodziło? ;)




Okazało się, że nie jest tak źle.
Jest możliwa konwersja do formatów DSS, DSS2, WAV i WMA (dla Apple AIFF). Najlepsze jakości dla standardowych to:
- WMA - 160 kbps, 44,1 kHz, stereo, CBR
- WAV - PCM 96 kHz, 24 bit, stereo
Pliki można opatrywać komentarzami, co ułatwia orientowanie się w zbiorach.
Jak widać jest wbudowany odtwarzacz.
Przydatną funkcją może być skanowanie nagrań - Playback -> Intro scan. Odtwarzane jest wtedy kolejno każde nagranie po kolei, ale tylko pierwsze 5 sekund, co pozwala zorientować się co to jest, jeśli mamy nieopisane.
Można dzielić pliki na dwie części.

Jeśli chodzi o edytor dźwięku to są podstawowe funkcje.


Z przyjemnością stwierdziłem, że poziom szumów nagrań jest niski. Co oznacza że zwykłe podbicie, nawet kilkukrotne, daje dobre efekty.

Po kliknięciu w Settings można mieć widok wszystkich efektów naraz, co jest wygodne:



Zaciekawiła mnie widoczna pozycja w lewym panelu Daisy Tray. Jest tam przykładowy tekst - nagranie. Podjąłem trop i ustaliłem, że to format ebooków dla osób niedowidzących. 

Ze strony wolnelektury pobrałem na próbę powieść Balzaca - trzeba było archiwum .zip rozpakować,  a następnie z poziomu programu zaimportować File-Import DAISY BOOK. To działa!


Głos polski jest czysty bo to MP3, natomiast dochodzi obsługa tekstu. Po kliknięciu we fragment (akapit) jest on podlewany kolorem i jest tym wybranym do odtwarzania. Można zwiększać litery, robić zakładki. Ot, ciekawostka. 

Dodawanie kanałów RSS to dodawanie ich subskrypcji. Zaciągana jest cała lista, ale pobierany tylko najnowszy odcinek. Jasne że można pobrać ręcznie kolejne. Poniżej podcast "AmiWigilia" pobrany z http://feeds.feedburner.com/AmiWigilia


W głównym panelu ustawień można ustawić czy po połączeniu ma być synchronizowany automatycznie czas, pobierane nowe pliki; można ustawić kolor tła dla tekstu w DAISY, albo czy pobrane odcinki podtekstów (i ile) ma być wgrywane do urządzenia po podłączeniu.  


Opcji jest więcej - w sumie program nie jest mocny, ale przydatnych ustawień drobnych ma sporo. 

Podsumowanie i ocena 


To powinno być tańsze. Taki dyktafon jak kupiłem powinien kosztować ponad 230 zł, a 70-150 zł. Czy to oznacza, że przepłaciłem, że żałuję zakupu? Nie. Kupiłem coś, co było mi potrzebne i spełnia moje oczekiwania. 

Oprogramowanie z jednej strony rozczarowuje, z drugiej - spełnia swoją rolę. Konieczność podpinania dyktafonu niczym klucza sprzętowego do uruchamiania Sonority jest kuriozalna.  Ostatecznie dostępne są edytory audio nawet darmowe, np. Audacity, więc nie ma problemu. Szkoda tylko, że wsparcie producenta jest tak marne. 

Jako pierwszy dyktafon - dla mnie jest O.K.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Write Monkey

Lotus SmartSuite